You are currently viewing Zmiany nie są takie straszne
Kameleon na pewno nie boi się zmiany :-)

Edit: Post był pisany w 2019 roku i jak czas pokazał duużo tych zmian przyszło do dzisiaj, czyli 2024 r!

Idą zmiany

Nie znam się na astrologii, ale od czasu do czasu czytam coś na temat wpływu planet na nasze życie. Wiem, że wczoraj był jakiś wyjątkowy nów, który ma przynieść duże zmiany. Pod koniec zeszłego roku usłyszałam taki prognostyk na 2019, że będzie to rok czyszczenia wszystkiego, co nie jest prawdziwe i wymiatanie spod dywanów dawno upchanych tam problemów.

Dla osób, które już pracują nad sobą będzie to jak fala, na którą się zabiorą do bardziej świadomego życia. Dla pozostałych, tsunami – bardzo trudny czas stawania w prawdzie. Obserwując moje otoczenie widzę, że przepowiednia ta jak najbardziej się sprawdza. Widać to również w życiu publicznym, wypływają na jaw bardzo długo ukrywane, wręcz utajniane świństwa, przykładowo problem pedofilii w kościele. Dzieje się, dzieje- nastał czas generalnych porządków.

Jaki masz stosunek do zmiany?

Zazwyczaj zmiany widzimy bardzo chętnie, ale u innych. Często w pocie czoła staramy się je wywołać u kogoś, kto nie żyje zgodnie z naszym obrazem świata. Uważamy, że to otoczenie powinno się zmienić, aby nastąpiła zmiana w naszym życiu. Jest to oczywiście kompletna iluzja i strata  energii.  Jeśli zaś chodzi o zmiany w sobie- natychmiast czujemy ogromny opór i tysiące wymówek ciśnie się do głowy, aby tylko nie ruszyć się ani o milimetr ze swojej strefy komfortu. Albo w jednych aspektach bardzo chętnie chcemy coś odmieniać, a w innych, tkwimy w miejscu jak grecki Kolos. Przyjrzyj się temu jak Ty witasz zmiany w swoim życiu.

Niektórzy ludzie woleliby raczej odejść z tego świata niż się zmienić. Louise L. Hay    

Prehistoryczne korzenie oporu przed zmianą.

Czego tak bardzo się boimy, że wolimy tkwić w bardzo złej sytuacji, niż zmienić coś w swoim życiu?

Otóż opór ten ma bardzo stare korzenie. Pochodzi on z czasów, gdy ludzie mieszkali w jaskiniach. Dawały one poczucie bezpieczeństwa, były oswojoną przestrzenią, w przeciwieństwie do otaczającego świata. Wyjście z jaskini zawsze groziło zostaniem czyjąś kolacją, więc człowiek prehistoryczny bez potrzeby jej nie opuszczał. To była strefa komfortu i sytuacja ta wygenerowała program zapisany w naszym mózgu gadzim: siedź tu i nigdzie się nie ruszaj.

Tak więc opór przed zmianą ma swoje korzenie w lęku przed śmiercią. Tak po prostu działa nasz mózg. Jeżeli jeszcze w historii rodu zdarzyło się, że ktoś wyszedł i nie wrócił, bo przykładowo został złapany w ulicznej łapance, to takie oprogramowanie gwarantuje nam bardzo dużą wytrzymałość na dyskomfort i zazwyczaj dopiero życie silnym kopem wymusza zmianę.

Jakie przekonania na temat zmiany panowały w rodzie?

Czy członkowie rodu chętnie opuszczali miejsce zamieszkania w poszukiwaniu pracy? Byli gotowi na ogromne wyzwanie wyjazdu za ocean w celu poprawy losu całej rodziny? A może wręcz przeciwnie, całe życie spędzili w jednym miejscu klepiąc koszmarną biedę, ale nie podejmując żadnych prób walki o lepsze jutro. Każda rodzina ma swoje doświadczenia i wykreowane na ich podstawie przekonania.

Jaki obraz świata panuje w Twojej rodzinie? Jeśli panuje przekonanie, że nie jest on bezpieczny, każda zmiana będzie witana z lękiem. Już w dzieciństwie zostajemy zaprogramowani i wszelkie decyzje podejmuje za nas nasz mózg gadzi. To on rozważa, czy jest bezpiecznie, czy przetrwanie jest zapewnione. Cały proces odbywa się podświadomie, a nam tylko się wydaje, że wysililiśmy intelekt rozważając wszystkie za i przeciw.

Z jakich jeszcze powodów unikamy zmiany?

Jest ich wiele, mogą występować pojedynczo, ale najczęściej chodzą stadami.

Jakie myśli pojawiają Ci się na hasło zmiana? Czego się najbardziej boisz?

  • nie uda mi się
  • nie jestem wystarczająco dobra
  • a co jak sobie pogorszę
  • nie dam rady
  • ciesz się z tego co masz, nie szukaj kwadratowych jaj
  • a jak już nikt mi się nie trafi- w odniesieniu do toksycznego związku
  • ktoś ma jeszcze gorzej
  • nie zasługuję na nic lepszego
  • co ludzie powiedzą, jak mi się nie uda, to będą się śmiali albo krytykowali
  • u nas w rodzinie wszyscy…
  • u nas w rodzinie nikt…

Dodaj od siebie coś do tej listy. Pewnie będzie ona bardzo długa.

Skąd się biorą takie myśli?

Wynikają one z niskiego poczucia własnej wartości i braku wiary w swoją moc sprawczą. Nie dajemy sobie też prawa do poprawy jakości życia, bo przykładowo podświadomie utknęliśmy w poczuciu winy i uważamy ,że nam się nie należy nic lepszego. Do tego dołącza się lęk przed stratą, a niestety zmiana zawsze się z nią łączy. Musimy skorygować choćby dotychczasowy sposób funkcjonowania.

Ponadto podcina nam skrzydła lęk przed oceną, zwłaszcza najbliższych. Jeśli nie są oni wspierający dorzucą nam także swoje trzy grosze. Ogromną obawą może być jeszcze możliwość wykluczenia z rodu. Bo co jak zaryzykuję, zmienię pracę i zacznę bardzo dobrze zarabiać podczas, gdy inni ledwo wiążą koniec z końcem? To jest wisienka na torcie- ukryta lojalność rodowa będzie działała jako bardzo silny hamulec.

I co z tym wszystkim zrobić?

Jak z powyższego wynika, opór przed zmianą ma bardzo silne podstawy. Jest wielopoziomowy, pochodzi zarówno z doświadczeń naszych przodków i to bardzo wczesnych jak i naszych własnych.

To co z tą zmianą? Da się ją bezboleśnie przeprowadzić czy nie? Oczywiście, że zawsze się da coś zmienić, ale najczęściej obarczone jest to przynajmniej dyskomfortem. Zasada jest taka, że im większy opór, tym większy ból.

Bezzasadność takiego oporu najlepiej obrazuje taka sytuacja:

Często nie chcemy zmiany, choć za zakrętem czeka piękna łąka i słońce...
Często nie chcemy zmiany, choć za zakrętem czeka piękna łąka i słońce…

 

Wyobraź sobie, że znajdujesz się  w nurcie wzburzonej rzeki, z której nie możesz wyjść i kurczowo trzymasz się jakiegoś konara. Rani on ręce, tracisz siły, ale boisz się puścić z nurtem i trwasz, bo nie wiesz, co jest za zakrętem. Oczywiście, że nie ma żadnej pewności ani komfortu takiej decyzji, ale tkwiąc w miejscu nie dajemy sobie szansy. A tam dalej jest zazwyczaj piękne, spokojne rozlewisko, urodzajna łąka i po prostu raj. Musisz tylko zaufać, że Bóg, Los, Siła Wyższa czy jak tam sobie nazwiesz, Ci sprzyja.

Rozwój duchowy jako droga do wewnętrznego spokoju

A może ja nie potrzebuję wcale zmiany?

Jeśli uważasz, że uda Ci się dożyć do końca niczego nie zmieniając, to muszę Cię rozczarować.  Zmiana jest absolutnie częścią życia. Ono jest sinusoidą nie prostym zapisem, wszystko wokół się transformuje. Są pory roku, dzień i noc, planety w każdej sekundzie zmieniają swoje położenie. Wszystko, co żyje się rusza, w każdej chwili nawet w Twoim ciele zachodzą miliony procesów. Panta rei, wszystko płynie i my musimy się elastycznie dostosowywać.

Czy da się lekko przechodzić zmiany, skoro są one nieuchronne?

Jest wiele sposobów ułatwienia sobie życia. Wykonując różnorodne działania możemy dobrze przygotować się na nieuchronne zmiany w naszym życiu. Co należy więc robić?

Najlepszym sposobem jest poszerzanie perspektywy i ćwiczenie elastyczności,  zarówno ciała, reakcji jak i umysłu. Sztywne ciało to sztywny umysł, a jak wiemy z fizyki, struktury sztywne łatwiej odkształcają się trwale. Gdy przyjdzie kryzys, a jest on nieuchronny, jego głębokość będzie znacznie mniejsza i straty mniej dotkliwe, gdy Twoje reakcje i sposób myślenia będzie bardziej elastyczny.

Zmieniaj zwyczaje, nawyki i łam schematy. W sytuacjach trudnych staraj się reagować inaczej niż do tej pory i obserwuj efekty jakie to przynosi. Zatrzymuj się na chwilę, za pomocą trzech oddechów blokuj odpowiedź automatyczną. Staraj się przyzwyczajać do zmiany, rób pewne rzeczy za każdym razem w inny sposób, używaj ręki niedominującej, unikaj rutyny.

Przyglądaj się swoim lękom i staraj się identyfikować ich źródło. Większość z nich pochodzi z innej rzeczywistości, nie mamy wokół biegających wolno drapieżników czy wojny. Te lęki najczęściej wcale nie są Twoje.  Przyglądaj się im, rozpoznawaj i nazywaj, a stracą swoją moc. Nie bój się zmian. Najlepszym sposobem pokonania obawy jest robienie dokładnie tego, czego się boimy. I możemy się wówczas osobiście przekonać, że strach ma wielkie oczy.  Wam i sobie życzę, by lęk był mniejszy niż odwaga.

zdjęcie: https://bit.ly/3z0KvC9

Dodaj komentarz